Szkoła przyszłości, Dyrektor Szkoły, nr 11 2009

Na pytania Redakcji odpowiada Colin Rose

 

Jak powinna wyglądać szkoła przyszłości ?


Bardziej niż wygląd klas martwi mnie kwestia doboru treści! Prawdą jednak jest to, że gdyby osobę żyjącą w 1900 r. wysłać z wizytą do rozmaitych istniejących obecnie instytucji, prawdopodobnie najmniej zdziwiłby ją wygląd typowej klasy szkolnej, w której niewiele się do dziś zmieniło. Tradycyjne ustawienie – nauczyciel zwrócony twarzą do uczniów siedzących w rzędach – automatycznie sugeruje, że oto Ja, Nauczyciel, jestem tu po to, aby przekazać wiedzę uczniowi, a więc uczeń ma po prostu siedzieć i słuchać. Rola ucznia jest więc w tym układzie bardzo bierna.
Jeśli uważamy, że szkoła ma być przygotowaniem do pełnienia ról zawodowych, to być może przydałoby się zmienić kilka rzeczy w ustawieniu klasy szkolnej. Może układ powinien przypominać teatr?
Może uczniowie czasem powinni siedzieć i pracować nad jakimś interdyscyplinarnym zagadnieniem w grupach? W dorosłym życiu  praca zespołowa to norma, a umiejętność współpracy jest cenione i nagradzana. A w szkole często nazywana jest  „ściąganiem”! Chętnie widziałbym, jak uczniowie wspólnie z nauczycielem planują napisanie wypracowania. W ten sposób ci, którzy czują się mniej pewnie a tym zakresie, mieliby szansę dowiedzieć się zawczasu, jak powinna wyglądać „praca piątkowa”. Powinniśmy omawiać proces uczenia się otwarcie, krok po kroku, zerwawszy z niego „zasłonę tajemnicy”. Im bardziej się nam to uda, tym lepsze wyniki osiągną nasi uczniowie.

Jak należy przystosować się do wymogów dzisiejszego świata?


Często zaczynam swój wykład od plakatu „ Poszukiwany/Poszukiwana”.

 

Poszukiwany/Poszukiwana
Pracownik na miarę XXI

Kreatywny, niezależny,szybko uczący się, o elastycznych umiejętnościach, potrafiący pracować w zespole i przewodzić innym


Na dzisiejszym rynku pracy największe zawody będą należały do najlepszych, niezależnie od kraju, z którego pochodzą. W chińskich szkołach jest obecnie więcej super zdolnych i utalentowanych młodych ludzi niż wszystkich ludzi w Polsce! A my będziemy z nimi konkurować na rynku pracy. Jeśli więc nie posiądziemy przymiotów opisanych na plakacie, nie będziemy w stanie przekazać ich naszym uczniom i nie przygotujemy ich do konkurowania na prawdziwym rynku pracy.
Ważne jest wykształcenie umiejętności. Sądzę, że w szkołach zbyt  wiele uwagi poświęca się przekazywaniu suchych informacji. Powinniśmy znaleźć sposób, aby przekazując wiedzę, uczeń jednocześnie umiejętności, które będą niezbędne po ukończeniu szkoły. Jest to prawdopodobnie u mnie rodzaj obsesji, ale nie mogę się nadziwić, że nie uczy się ucznów sposobów i technik szybkiego i efektywnego uczenia. To czego się uczymy, szybko się dezaktywuje, ale wiedza: JAK uczyć się szybko i skutecznie – jest podstawową umiejętnością przydatną przez całe życie! Dlatego więc stworzyliśmy program uczący, „jak się uczyć”. Szkoły, które poświęcają tej kwestii czas i uwagę osiągają lepsze rezultaty i wyższe poziomy motywacji zarówno uczniów, jak i samych nauczycieli.

Czy kreatywności i innowacyjności można się w ogóle nauczyć?



Tak. W zasadzie nie chodzi nawet o to, aby tego uczyć. Po prostu przestańmy wykorzeniać wrodzoną kreatywność naszych uczniów! Popatrzmy na przedszkolaka: cały czas pyta „dlaczego?”, „jak?”, „czy mogę spróbować?”.  Ale kilka lat później ta sama osoba wydaje się zakładać, że wiedza musi być przekazywana przez kogoś „z góry” i że wysiłki samodzielnego jej zdobycia ie mają sensu. Innym nieco prowokacyjnym pytaniem, które czasami zadają, jest: Czy potrzebujemy nauczycieli, skoro istnieje Google? Jednym z powodów, dla których potrzeba nauczycieli, jest właśnie to, że ich zadanie to wykształcanie umiejętności (znów to słowo!) analitycznego myślenia (analizowanie wyszukanej informacji pod kątem jej obiektywności) oraz kreatywnego wykorzystania dostępnej wiedzy w celu wynalezienia nowych idei czy produktów. W świecie biznesu umiejętności te są niezwykle cenione. Jeśli nauczyciele będą zadawać w klasie właściwe pytania, uda im się rozpalić na nowo ciekawość i kreatywność swoich uczniów, a tak że wytworzyć u nich nawyk ciągłego zadawania takich pytań. Słowo „nawyk” jest tu kluczem. Chodzi o pytani tego typu:
Co jeszcze jest podobne do omawianego zjawiska/przedmiotu?
(Wiele najcenniejszych wynalazków jest efektem myślenie równoległego, np. Biolog współpracuje z inżynierem, stosując rozwiązanie pochodzące z natury w budownictwie.)
Jeśli to założenie jest poprawne, to jakie inne rzeczy z tego wynikają?
(Każde działanie ma konsekwencje – czasami dość nieoczekiwane.)
Jakich dokonujemy tu założeń?
(Mogą nie być prawdziwe!)
Dlaczego tak się dzieje?
(Szukamy przyczyn i skutku.)
Jakie mogą być inne punkty widzenia tej kwestii?
(Większość konfliktów światowych zdarza się ponieważ ludzie nie potrafią dostrzec punktu widzenia innych osoby czy innego społeczeństwa)
Skąd wiemy, że to prawda?
(Czy informacja pochodzi z zaufanego źródła?)
Jaka spoczywa na nas odpowiedzialność?
(Sytuacje możemy zmienić jedynie wtedy, gdy ktoś weźmie za nie odpowiedzialność.)
Ciekawe, jak to działa?
(Podobno Einstein zainteresował się nauką w momencie, gdy ktoś podarował mu magnes.)
Jak dane zjawisko się zmieniało w przyszłości?
Jak będzie się zmieniać w przyszłości?

(Historia staje się fascynującym przedmiotem, jeśli zrozumie się, że postęp jest wynikiem zarówno drobnych, liniowych zmian, jak i zmian skokowych, nieciągłych. Tak więc ambitna firma kolejowa w XIX wieku mogła szukać szybszych pociągów – zmiana ciągła), ale prawdopodobnie nie myślała o wynalezieniu samolotu – zmiana nieciągła.) Są to pytania otwarte, na które nie ma poprawnych lub niepoprawnych odpowiedzi, i w odróżnieniu od pytań tak?nie – kształtują kreatywność uczniów.

Jaka jest rola szkolnego koordynatora/nauczyciela przewodniego?


Jedną z tych ról na pewno jest ciągłe sprawdzanie jak umiejętności wykształcane u uczniów mają się do tych na plakacie „Poszukiwany/Poszukiwana”, o którym mówiliśmy na początku. Innym zadaniem będzie regularne odwiedzanie innych szkół, rozmowy z innymi koordynatorami i ciągłe poszukiwanie przypadków „dobrej praktyki”. W branży biznesowej, przemyśle czy usługach szybko kopiuje się dobre rozwiązania – uważam, że to także edukacji powinniśmy myśleć podobnie.

Jak rodzice mogą pomóc swoim dzieciom w rozwoju, a szkole w wypełnianiu jej zadań?


Rodzice powinni wiedzieć, jakie tematy omawiane są w każdym semestrze, a także otrzymać sugestie, po jakie ksiażki czy zasoby internetowe mogą sięgnąć. Rodzice nie są co prawda formalnie wykształconymi metodykami, ale dobrze znają swoje dzieci. Mogą skutecznie zachęcić je do powtarzania, pomóc w zapamiętywaniu i zaproponować dobór najlepszych technik uczenia. Przyniesie to z pewnością korzystne efekty zarówno jeśli chodzi o umiejetności uczenia się dzieci, jak i samych rodziców.

Źródło: Dyrektor Szkoły - nr 11 2009


Partnerzy